iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Dzisiaj się wkurzyłem :)

Byłem dziś w Bolesławcu. Około kwadrans po piątej poszedłem na pocztę nadać paczkę. Grzecznie stanąłem do kolejki, było w niej około 10 osób. Kolejka posuwała się, jak to na poczcie, bez zbytniego pośpiechu. Ludzie przede mną odbierali listy polecone. Około godz. 17:40 dotarłem do okienka i oto dowiedziałem się, że ze względu na "przerwę technologiczną" paczkę będę mógł nadać od godz. 18. Powód przerwy? Otóż pani, "mająca uprawnienia", ma właśnie przerwę w pracy, zaś żadna inna takowych "uprawnień" nie posiada!

Bolesławiec jest miastem powiatowym, ma chyba około 40 tys. mieszkańców, a poczta, w której usiłowałem nadać paczkę, jest główną pocztą tego miasta. Na poczcie tej, w godzinach 17:30-18:00, można było kupić znicz cmentarny, rajstopy, kalendarz rolniczy, gazetę z gołymi babami - ale nie można było nadać paczki...

Do duppy z taką pocztą! Ja i jeszcze jedna pani z kolejki napisaliśmy skargę i będziemy czekać na odpowiedź.

Komentarzy: 7
Pijcie miętę pieprzową :)

Ten cudowny szczegół waszego ciała!
Opiewany w niezliczonych dziełach literatury i z lubością malowany przez malarzy o płonących uszach!
Bo jeśli cała kobieca cielesność - symfonią - to przecież ten doskonale precyzyjnie uwypuklający się guziczek jest jak srebrzysty dźwięk trójkąta! Dźwięk, który wieńczy zawiłą wędrówkę przez trąby, klarnety i werble... Dźwięk, który tak lubię :)
Jest celem.
Kubkiem gorącej herbaty na szczycie.
Jest egzotycznym parkomatem, który - raz uruchomiony - poczyna odliczać minuty, godziny, dni...
Kobiety, które znam, ukrywają go przed publicznością. Jakby wstydziły się dumy, z jaką prezentuje się światu?
Dlaczego?
Niesłusznie!
Ach, uwielbiam dostrzec go pośród splotów tkaniny. Dopełnia obrazu, tej opowieści, którą jest sylwetka i ruch.
Podziwiam go i kontempluję.
Nie, żebym myślał całkiem platonicznie, ale co myślę, to.. myślę ;)
Rzadko jednak się to zdarza.
Tylko manekiny stoją bez wstydu. Bez drgnienia. Ha! Nie mają wyboru.
Ciekawe, stworzone przez mężczyznę, czy przez kobietę?



Na marginesie: jeśli czujecie, że bierze was dur - lepiej pijcie miętę, jak poucza poniższy filmik... ;)))

www.youtube.com/watch

Komentarzy: 3
Żeglarze

Na pewno ich znacie. Barczyści, silni i zwinni jak kobra. O twarzach roześmianych i oczach zawadiackich. Pewni swego, biorący życie pełnymi garściami. Wyruszają na morza swoimi jachtami, wyposażonymi w radary, GPSy, echosondy i Bóg jeden wie, co jeszcze. Płyną! Znają prawa fizyki, wykorzystują wiatry i prądy, czasem - silniki swoich łodzi. Dla nich morze to wzburzona powierzchnia. Arena, na której - niczym torreador - stanęli po to, by zabić byka.

Kiedy dopływają do portów, oczy kobiet zachodzą mgłą i miłość wypełnia wszystkie zaułki.

Ale są też inni żeglarze. Tylko wprawne oko wyłowi ich w nadbrzeżnym barze. Siedzą pod ścianami, zamyśleni nad szklanką piwa. Spoglądają na kobiety, lecz one na nich nieczęsto. Ich łodzie są stare i łatane od lat, ale służą im dobrze - wiele razem przeszli. Nie mają tych wszystkich nowoczesnych urządzeń, więc żeglarze ci obliczają swą pozycję obserwując Słońce. Oczywiście i oni znają się na wiatrach i prądach. Czują głębię morza, która jest pod nimi. Trochę bardziej muszą polegać na żaglach, bo silniki ich łodzi są stareńkie i czasem zawodzą. Kiedy dopływają do portów, patrzą jeszcze długo w morze, zanim pójdą do tawerny.

Dlaczego o tym piszę? Bo miałem taki sen, co nieczęsto mi się zdarza. Zapewne po wczorajszym winie ;)

 

mal. Krzysztof Grzywacz

Komentarzy: 4
Rozmiar ma znaczenie...

Tak, tak... Rozmiar ma znaczenie!

Od czasu do czasu z garderoby mojej Owieczki, przeglądającej swoją garderobę, dochodzi łkająco-skowycząca skarga, której treść znają wszyscy. Prawda?

Tak ze dwa razy w roku powodem owej skargi nie są wcale niedobory zawartości szafy i niezliczonych szuflad, lecz stwierdzenie, że tu i ówdzie Owieczce przybyło nieco wolumenu.

Moja Owieczka żyje już na tym świecie ze sto lat, ale wciąż nie wie, że człowiek dwa razy w roku tyje i dwa razy w roku chudnie. Muszę ją chyba wysłać na jakieś specjalistyczne, prowadzone przez przystojnych panów, sympozjum. Może macie jakieś sprawdzone adresy?

Ja zaś uwielbiam, po prostu UWIELBIAM, kiedy te wszystkie koszulki, bluzeczki i spódniczki są ciutkę za małe! Tak odrobinę za małe! Tak za małe w sam raz... Opinają się wtedy i.. ech! Naprawdę - rozmiar ma znaczenie.

Choć oczywiście trzeba zachować umiar (jak we wszystkim, jak we wszystkim...), bo przecież nie tylko my chcemy wyglądać pięknie:

 

(obrazek pochodzi z buyornot.pinger.pl)

Komentarzy: 8
czas spać

na chwilę przymknąłem oczy
wyglądała tak samo
ach w końcu upłynęła
tylko malutka chwila

a jednak ja przecież wiem
jest już nieznacznie inna
i zmienia się ciągle zmienia
niepostrzeżenie

strzała stoi choć mknie
biegacz nie dojdzie żółwia
teraz jest punktem
idealnym?

ale cóż to za brednie!
czyś już wypił zbyt wiele?
czas spać czas spać..
umyć zęby i spać

Komentarzy: 1
Stypa przedpogrzebowa ;)

Jakiś czas temu jedna z naszych pielęgniarek rozbawiła nas, przynosząc do pracy tort przedweselny. Jej córka miała niebawem wyjść za mąż i z tej okazji zostaliśmy poczęstowani tymże tortem właśnie.
Ha! pomyślałem wtedy: skoro mógł być "tort przedweselny" - to może też być może "stypa przedpogrzebowa"?
Zapomniałem jednak o tym pomyśle, sądząc - jak się okazało - nie bez podstaw, że ktoś już przecież musiał to kiedyś wymyślić...
I oto dziś czytam (Dziennik Gazeta Prawna, D3), że w USA istnieje cały rynek handlu "wyprzedzeniowego" w tej właśnie dziedzinie. Można nawet kupić sobie trumnę w sieci dyskontowej o wdzięcznej nazwie Costco.

Od razu układa się slogan reklamowy: "Twoje kostki w trumnie z Costki!" Wiem, wiem... Późne lata 80...

Tak, czy siak pomyślmy:

1. wybieramy sobie futeralik, ubranko, dodatki, gadżeciki (lampka nocna! - wielu o tym zapomina i potem klops..), lekturę, ulubiony trunek, zdjęcie Ukochanej Blondyny O Pięknych Kruczoczarnych Ognistoczerwonych Włosach...
2. albo wybieramy gustowne pudełeczko z przegródkami (tu główka, tu korpusik, tu kończynki), bo w przeciwnym razie gotowi są cię wsadzić w którąś z tych wieśniackich, pożal-się-Boże, niby antycznych urn lub zrobią z ciebie jakiś eksponat, na kształt tego biednego Dominika...


 

3. wyszukujemy sobie miejsce zaciszne lub gwarne, piękne lub funkcjonalne, z dala lub z bliska, z widokiem na ulubione krajobrazy albo neon. To już wprawdzie kiedyś bywało, teraz znacznie rzadziej, zwykle kładą "po kolei"...

4. OBŻERAMY SIĘ i OPIJAMY na własnej stypie, przypatrując się któż to szczególnie obłapia naszą przyszłą po nas wdówkę. Nie, żeby nie pozwalać, ale żeby może kobitce życzliwie doradzić, kogo by se najlepiej mogła potem wziąć...

Ileż w tym byłoby ciepłej radości! Zamiast chlipać nad tym, co i tak się zdarzy, cieszylibyśmy się wspólnie z życia, które, póki co, najczęściej jest jak pół litra - niby wszyscy wiedzą, że się skończy, ale każdy jest zaskoczony...

Czuwaj!

Komentarzy: 3
Głos z pudełka ;)

Oj, Siostry.... No, no, no! Żeby mi to było przedostatni raz!

Powróciwszy - zamiarowałem dzisiaj wpis poważny, socjologiczno-eschatologiczny, z z życia wziętymi przykładami patologicznymi i (poniekąd) gastronomicznymi, a tu taki... właśnie: co takiego właściwie???

Przytoczę tutaj słowa Poety N. Yestety:

Góry moje, góry! Moje pikne hale!
Kiebyk nie Baranek, nie brykałbyk fcale...
Kiebyk był Łowiecka, dawałabyk mlecka..
Miasto biołe gacie - bioła sukienecka ;)
Miasto krziwe nogi - śliczniutkie kolanka!
Dawałabyk głaskać do samego ranka :)))
Jesce byk dawała słodziutkie usteczka...
Taka by ja była miluśka Łowiecka!

A tak baran ze mnie, beee.....

Ale bardzo Was lubieeee :)))

Baranek

 

 A pudełko oczywiście narysował pan Antoni de Saint-Exupery (z kreseczką nad "e")  :)

 

Komentarzy: 9
Dobijanie muchy, czyli cynicznie.

Zrobiło się zimno i mokro. Zmrok zapada tak szybko, a dzień nie śpieszy się na ten najpiękniejszy ze światów..

Dzieci zaczęły (wreszcie?) chorować. Mamy, pomimo wysiłków czasopism w rodzaju Twoje Dziecko - nie odróżniają przeziębienia od zapalenia płuc i wciąż się boją, że katar "zejdzie na oskrzela"... Przychód w przeciętnej praktyce pediatrycznej wzrósł około 3 krotnie. Cholera! jak to ukryć przed skarbówką???

Apteki sprzedają wiadrami leki, które nie działają. Produkt krajowy brutto rośnie.

Zgonów też jakby więcej. Dobór naturalny, nadeszła pora żniwa jesiennego. Grabarze wyrażają kondolencje, żony grabarzy planują już przyszłoroczne urlopy.

Zimno wpędza muchy do domu. Ratują się, bidulki... A tu pac! Czasem taka niedobita wpadnie do jakiejś szpary. Bzyczy.. Trudno ją wyjąć... Męczy się.. Trzeba ją dobić.. Chrzęści...

Na szczęście mówi Pismo: Cokolwiek zawiążecie na ziemi, będzie zawiązane w niebie.

Komentarzy: 6
Piórko dla Marietki :)

Gdy (niestety..) opuściłem Mamy ciepły brzuszek,
Kiedy Ciotki zakrzyknęły -Jakiż słodki ten maluszek!
Kiedy głośno już wrzeszczałem,
Kiedy Dajcie jeść!!! wołałem,
Wtem...

- Dzień dobry! Jestem Marietka,
A to jest moja ankietka..
Ankietka dla Panów Bobasów - proszę o chwilę czasu...

Który Pan woli cycuszek?
A jaki kolor pieluszek?
Kim Pan będzie w przyszłości?
Co Pana ostatnio złości?
Oto rysunek pingwina:
Coś Panu to przypomina?

Gdy (ach, wreszcie!) opuściłem swój rodzinny dom,
Kiedy byłem już tak wolny, jak (na przykład) koń,
Kiedy rżałem i wierzgałem,
Gdy się w końcu zakochałem,
Wtem...

- Dzień dobry! Jestem Marietka,
A to jest moja ankietka..
Badam absztyfikantów - tylko proszę bez kantów!

Czy jest Pan uczuciowy?
Odróżnia Pan byka od krowy?
Czy umie Pan gotować?
Jak lubi się Pan całować?
Oto rysunek pingwina:
Coś Panu to przypomina?

Kiedy (oj, to już?..) stałem nad mogiłą,
Gdy myślałem -Ech, ty życie.. czyś się tylko śniło?
Kiedy powiał zimny wiatr,
Los powiedział szach i mat!
Wtem...

- Dzień dobry! Jestem Marietka,
A to jest moja ankietka..
Sprawdzimy, czy był Pan grzeczny... wszak czeka żywot wieczny ;)

Odrzekłem jej:  - Miła Pani,
Teraz JA mam pytanie:
- Kim Pani naprawdę jest?
Po co cały ten test?

Na to Marietka: - Cóż...
Jestem twój Anioł Stróż... :)))

 

Komentarzy: 6
Życie z Bogiem, życie bez Boga

Najpierw wyrażenie wątpliwości: czy to, co poniżej napisane, powinno być w ogóle napisane? Przecież tak wielu myślicieli temat ten analizowało na poziomach, o których ja nie mogę nawet marzyć?

Usprawiedliwienie: takie proste rozważania potrzebne są mnie samemu. Trzeba wiedzieć, dlaczego się "sądzi, że". Będę też zadowolony, jeśli ktoś przeczyta ten tekst z uwagą i doda coś od siebie.

Założenia tu i teraz:

1. mam ochotę używać życia. Nie potrafię go ogarnąć, ale wiem, że chcę żyć. Nie interesują mnie zagadnienia samobójstwa, ani chorób terminalnych. Nad tym będę myśleć potem. Mogę przecież zginąć w wypadku lub umrzeć nagle we śnie. Mogę też dożyć "starości bez wzmianki o chorobie" ;)
2. nie jestem sam. Mam żonę, dzieci, krewnych i znajomych. Więzy, które łączą mnie z nimi, sprawiają, że życie moje ma znaczenie nie tylko dla mnie. Co więcej, za dzieci i żonę czuję się odpowiedzialny.
3. mam rozum. Poznaję, analizuję. Cogito ergo sum. Rozum, używany prawidłowo, wie, że nie jest wszechmocny. Jednak niektóre twierdzenia są pewne. Dlatego nie interesują mnie poglądy, które są jawnie sprzeczne z analizami rozumu. Takie poglądy nazywam bełkotem.

Co oznacza "życie z Bogiem"? Oznacza, że przede wszystkim ma się przekonanie o Jego istnieniu. Nie będę się tutaj zastanawiać, skąd takie przekonanie się bierze, bo myślę, że bywa bardzo różnie, często nabywa się go w procesie wychowania. Tak, czy siak - jest Bóg. Bóg chrześcijan jest osobą i jednocześnie Panem. Dlatego człowiek wierzący w Boga musi się do Niego jakoś ustosunkować, poznać Jego zamiary względem siebie, oczekiwania. Używana jest tu także kategoria "miłości". Ma też chrześcijanin obietnicę życia wiecznego, choć nie wie, jak właściwie będzie ono wyglądać.
Powinności wobec Boga człowiek wierzący odkrywa w Kościele, dlatego, że osobista droga poznania jest dostępna tylko nielicznym, mistykom, i tylko z łaski Boga. Co więcej - to Kościół ostatecznie "zatwierdza ważność" takiego poznania Boga. Jest zatem sędzią we własnej sprawie.
Chrześcijanie twierdzą, że widzą Boga w innych ludziach. To daje im jakoby zdolność kochania i akceptacji ludzi ze względu na ich godność "dzieci Bożych". Czy tak jest rzeczywiście? Historia przynosi tu odpowiedź zdecydowanie przeczącą. Ilość i rodzaj krzywd, jakie chrześcijanie wyrządzili i wyrządzają nadal, nie różnią się istotnie od tychże, wyrządzanych przez wyznawców innych religii.

Co zaś oznacza "życie bez Boga"? Oznacza, że przede wszystkim nie ma się przekonania o Jego istnieniu lub nawet - przekonanie, że Boga nie ma. Geneza tych poglądów jest podobnie zróżnicowana, często rodzą się one w reakcji na działania Kościoła lub wskutek jawnej bełkotliwości twierdzeń teologii. Tak, czy siak - Boga nie ma lub nie wiadomo, czy istnieje. Co ciekawe, agnostycy czasem wykonują w tym miejscu fikołek myślowy i mówią: "lepiej założyć, że Bóg jest, bo w ostatecznym rachunku BYĆ MOŻE lepiej mi się to opłaci". Brzydki to fikołek...
Brak odniesienia do Boga powoduje, że relacje ze światem opierają się na innych podstawach: uczuciach wobec innych ludzi, emocjach i rozumie. Nie ma u ich źródła argumentu, że "Bóg mieszka w moim bliźnim".
Podstawowe zasady społeczne agnostyków i ateistów to: "nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe", "nie kop się z koniem" oraz "dopóki kogoś dobrze nie poznasz, traktuj go jako złośliwego idiotę". Są to zasady mądrościowe, sprawdzone w codziennym życiu.
Czy ateiści i agnostycy wyrządzają więcej krzywd? Chyba ani mniej, ani więcej. Nie znam jednak takich zestawień, opieram swoje zdanie na mojej wiedzy ogólnej. Ale może ktoś wie lepiej?
Agnostycy (czasem) i ateiści (zawsze) uważają, że życie definitywnie kończy się z momentem śmierci, dlatego wszystko co ważne, wydarzy się przed śmiercią. Co z tego wynika? Moralność nie jest uzasadniana racjami metafizycznymi. Trudniej może czasem dotrzymać wierności zasadom moralnym, lecz - jeśli się to uda - jest to "własne" zwycięstwo. Ja porównuję to do wspinaczki skalnej: człowiek wierzący wspina się, przypięty do liny asekuracyjnej. Niewierzący - idzie bez asekuracji.

Widzę to tak: kiedy zaczynasz, dobrze jest mieć linę. Tą liną może być Kościół lub rodzina. Potem dojrzewasz i decydujesz, czy odpinasz ją, czy też - idziesz dalej na linie. Człowieczeństwo to właśnie także ta wolność wyboru.

Komentarzy: 11
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |

NAJNOWSZE WPISY

O MNIE

baranek67

Zdradzę Wam mój przepis na szóstkę :) Rzucamy kostką i patrzymy. Jeśli nie wypadła szóstka - delikatnie ujmujemy kostkę i ustawiamy w pożądanej pozycji. Et voila! - oto mamy szóstkę! ;)))

Mój profil w iWoman.pl

KATEGORIE

ARCHIWUM