iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Szpital pod Śnieżynką

Z okna mojej dyżurki zazwyczaj widać było rozległą połać spadzistego dachu, pokrytego czerwoną dachówką. Teraz jej miejsce zajęła biel. A ponieważ niebo także jest białe, krawędź dachu nie odróżnia się prawie wcale od tła. Tylko ceglany komin, przykryty białą czapą śniegu, zawieszony jakby w przestrzeni i dwa gołębie, które zresztą przed chwilą odfrunęły. Czy to były Literka i Formic? Czy wrócą wiosną?

W fotografii to się nazywa high key. Zima. Spadło już wiele lodowych płatków. Może one i kunsztowne, może i niepowtarzalne.. Czy niepowtarzalność, powtórzona miliard miliardów razy jest jeszcze niepowtarzalnością?

Drogi są zasypane, więc mało kto zdoła dziś dotrzeć do Szpitala pod Śnieżynką. Czasem gdzieś tam, wśród zasp, ktoś będzie się o kogoś bardzo bał, ale może nie stanie się nic złego? Zima jest piękna, ale to nie jest dobry czas dla chorych dzieci.

Ale przecież mamy Jurka Owsiaka i jego Drużynę! :)))

Komentarzy: 4
Ale się porobiło!

Pewien człowiek, dość niezdarny i troszkę (troszeczkę..) pechowy - przywalił raz zdrowo głową w powałę, choć niezbyt był wysoki. A może powała przywaliła jemu w głowę? Ruch jest wszak względny.

I tak człek zapadł w sen mroczny i ciężki, a co niektórzy wyciągnęli mu język, by się nie zadławił i ułożyli w pozycji bezpiecznej, na czerwonym hamaku. Oddech jego był miarowy i na ból reagował zgięciem.

Aż otworzył oczy i pomyślał: fajnie już jest! Czas wracać! :))) Jasność wielka stanęła przed nim i śmiało ruszył przed siebie. Lecz oto gwar jakiś, z początku jakby szmer wiatru, potem - szum potoku, aż gęstniał i potężniał, jakoby szła lawina? I nagle z tego poszumu, co w huk powoli się zmieniać począł - runęły na człeka ZAPROSZENIA. I przywaliły go i stał się człek jedną wielką kupą zaproszeń..

Fajnie jest ;)))

Komentarzy: 19
To może postawić bańki?...

W kręciole, jaką obecnie jest moja praca, znalazłem przecie czas, by wybrać się na konferencję pediatryczną do Poznania.
Wstyd się przyznać, lecz miasto to odwiedziłem tak naprawdę (czyli nie przejazdem) bodajże w 1988 (?), przy okazji Festiwalu Piosenki Miłosnej i Erotycznej. Byłem wtedy oczywiście w odmiennym stanie świadomości, dostosowanym do tematyki festiwalu - więc niewiele pamiętam...


Przyjechałem do Pyrlandii wieczorną porą i, zakwaterowawszy się w hostelu, wybrałem się NA MIASTO :) Przybrałem minę pogodną i lekko zblazowaną, krokom swoim nadałem rytm swobodny i nieśpieszny, a ręce włożyłem do kieszeni. Ulica Półwiejska powiodła mnie w serce Poznania :) Oczywiście, jako typowy prowincjusz, polazłem na Rynek.
Przywitał mnie Neptun:

Pokłoniwszy się mu pogańsko, zrobiłem dwie rundki dokoła Rynku, zaglądając nieco w boczne uliczki. Przygladałem się, rzecz jasna, Poznaniankom, starając się robić to dyskretnie, by nie wyjść na jakiegoś samotnika-erotomana, którym OCZYWIŚCIE nie jestem ;))) Duło dość mocno i "odczuwalna temperatura" nie była przyjemna. Począłem rozglądać się za jakąś przytulną knajpką i wybór mój padł na Dramat. W środku dokazywała wesoło studencka dziatwa, było też kilku Arabów i jakiś intelektualista. Ok, pomyślałem, oto mój port. Zjadłem tam całkiem pysznego naleśnika, który miał w sobie cztery różne farsze: ziemniaczano-serowy, fasolowo-warzywny (pikantny), kapustno-grzybowy (mniam-mniam) oraz mięsny w typie gyros. Do tego szklaneczka piwa wareckiego. Miałem wprawdzie ochotę na niepasteryzowane piwo z Czarnkowa, lecz podawano je w knajpce obok, a tam znowu nastrój i jedzenie marne..
Wyszedłszy sytym - zobaczyłem ten oto widok:

Całkiem ładny ten Poznań.. Może i ładniejszy, niż mój ulubiony Wrocław i może nawet prawie tak ładny, jak mój ukochany Kraków?.. Hm. Poczułem, jak zazdrość zagłębia w mym sercu lodowate ostrze..

Sobota upłynęła w atmosferze naukawej, choć w oprawie miłej dla oka:


 
Utwierdziłem się, że nic nowego się nie wydarzyło, a Koledzy Profesorowie muszą po prostu z czegoś żyć, jeżdżą więc ze swoimi wykładami, gadając w kółko o tym samym. Wykład o kaszlu przewlekłym sprowadził się do konkluzji, że wiemy, iż niewiele wiemy, a w dyskusji pojawiło się bezradne pytanie: "to może postawić bańki?"

Po konferencji przespacerowałem się po Poznaniu w świetle dnia i odetchnąłem z ulgą. Okazuje się, że nie tylko mężczyźni wieczorem i po odrobinie alkoholu wyglądają korzystniej ;)))

Komentarzy: 7
Dlaczego TRZEBA zmienić konstytucję?

Premier Tusk przedstawił w zarysie swoje pomysły na zmiany w Konstytucji Ojczyzny Naszej. Zrobił to w sposób medialny, ale gadał logicznie - słuchałem, to wiem.

Koalicjant ponoć nic nie wie o tym. Hm, czyżby miał tak kiepskich informatorów? Wątpię, zatem przyjmuję, że PSL, jak zwykle, postanowiło obserwować z boku nawalankę, która się rozpęta. To taka chłopska mądrość, od wieków.. Potem przespacerują się po pobojowisku szukając, na którym trupie lepsze buty ;)

Opozycja oczywiście zakrzyknęła NIE! NIE i już! Fajna była niejaka poseł Natali-Świat (posłuje, o zgrozo, o wstydzie! z naszego tutaj Wrocławia..), która wypowiedziała się na żywo (słuchałem, to wiem), że ona wprawdzie nie słuchała Tuska, ale NIE. NIE i już!

Ale dlaczego właściwie trzeba zmienić Konstytucję? Bo może nie trzeba wcale?

Otóż TRZEBA! Bo to, że państwo źle działa - to prawda, lecz więcej zależy to od ludzi, niż od Konstytucji. Ale przecież ZDARZYŁO SIĘ, iż dwóch braci, w dodatku - bliźniaków, JEDNOCZEŚNIE mogło objąć urzędy Premiera i Prezydenta. Zdarzyło się, bo mogło się zdarzyć i to właśnie dyskwalifikuje obecny system rządów, oparty przecież na Konstytucji.

Pomyślmy - co by było teraz, gdyby Jarosław Kaczyński postępował mniej głupio, niż postępował i - na ten przykład - byłby premierem do dziś??? Brrrr....

 

Bo z konstytucji (w tym przypadku - cielesnej) naprawdę wiele wynika...

Komentarzy: 7
Co się nie wydarzyło?

Minął tydzień, w którym nie wydarzyło się tak wiele.

Kilkadziesiąt tysięcy ludzi nie zmarło z powodu grypy, choć kilka tygodni wcześniej kilka milionów ludzi nie zaszczepiło się przeciwko tej straszliwej chorobie, a "służba zdrowia" błąka się, niby ślepy we mgle.

W polskich szkołach nikt nie zdjął krzyży, choć Pan Prezydent, pomimo podłej listopadowej aury, rozerwał swą Rejtanową koszulę, korzystając z pretekstu Święta Niepodległości. Jedynym wyrazistem skutkiem tej rejtaniady było, jak się zdaje, przeziębienie.

Pani Doktor "Janosikowa" nie została skazana i wydaje się, że dalej nie rozumie istoty swojego błędu. Na pewno jest osobą szlachetną, a wśród ludu janosikowe metody wciąż znajdują poklask.

Irlandia nie dotarła do Mundialu, a Francuzi nie okazali się ludźmi honoru. Cóż widzicie, Panny i Panie z kraju nad Wisłą, w tych mdłych facetach??

Ktoś się nie zakochał, ale nic straconego, bo pomyślmy - jakiż kłopot byłby, gdyby zakochał się za wcześnie, czyli w NIEWŁAŚCIWEJ osobie?..

Nie było też na niebie fajerwerków Leonidowych, bo chmury.. Teraz już chmur nie ma wprawdzie i gwiazdki migoczą wesoło, lecz cóż - następne takie Leonidy za 33 lata. To ja mam słabe szanse na dożycie :(

No i nie udało mi się jeszcze znaleźć czasu, by przyrządzić Marietkową roladę. Ale: co się odwlecze...
 

Komentarzy: 8
Przygotujcie moc życzeń!

Nadchodzi czas spełniania życzeń :)
Nie mam na myśli grudniowych okazji prezentowych, lecz coś znacznie bardziej... wzniosłego ;)
Mam na myśli spadające gwiazdy!

Oj, niedługo będzie ich, będzie - mnóstwo. Oby tylko pogoda była łaskawa.
W noce 16/17 i 17/18 listopada Ziemia przetnie orbitę komety 55P/Temple-Tuttle, a na niej - przejdzie przez strumienie drobnych "kamyczków" pyłowo-lodowych (meteoroidów). Ciała te, wpadając w atmosferę Ziemi, spowodują powstanie meteorów, czyli - "spadających gwiazd".
Astronomowie oceniają, że w tym roku meteorów będzie bardzo dużo - być może nawet kilka na minutę!

Jeśli chcecie popatrzeć na to rzadkie zjawisko, podam kilka wskazówek:
1. meteory te należą do roju Leonidów, a zatem "wybiegać" będą z gwiazdozbioru Lwa
2. gwiazdozbiór Lwa znajdziemy tak oto: każdy z nas zna Wielki Wóz, który należy do gwiazdozbioru Wielkiej Niedźwiedzicy. Jeśli odcinek, łączący jego tylne gwiazdy, przedłużymy około 6x "w dół" (ku linii horyzontu), znajdziemy się w konstelacji Lwa.
3. tam, nieco w prawo świeci jasna gwiazda - to Regulus, główna gwiazda Lwa
4. meteory wybiegać będą z okolicy położonej nieco "powyżej" gwiazdy Regulus. Okolicę tę nazywamy radiantem Leonidów.

 

 

Warto pamiętać, że - by nasze obserwacje udały się - radiant Leonidów powinien znajdować się odpowiednio wysoko nad horyzontem, co nastąpi około północy.

Przypominam też, że noce listopadowe bywają zimne i dlatego przyda się jakiś ciepły przytulaczek, któremu będzie można szepnąć do ucha wszystkie te życzenia! Bo przecież ktoś będzie musiał je spełnić... ;)
 

Komentarzy: 5
Naiwne pytania

Ludzie oczekują, że państwo zapewni im podstawową opiekę zdrowotną "za darmo". Hm...

Dlaczego zatem nie oczekują "darmowej" żywności? Jakiś taki zestaw podstawowy.. Chleb, mięso, warzywa, owoce, woda. Przecież potrzeba jedzenia jest także potrzebą podstawową.

Dlaczego nie oczekują "darmowej" odzieży? Takiej podstawowej, bez modnych fidrygałów.. Przecież potrzeba odziania się niewątpliwie jest potrzebą podstawową.

Dlaczego nie żądają "darmowych" mieszkań? Takich niedużych, schludnych, ale suchych i ciepłych. Przecież nie godzi się, by człek nie miał domu.

Komentarzy: 2
Abra kadabra... ;)

11 listopada nie wywieszam flagi na domu. Pozostaję w ten sposób w większości, jednak odczuwam pewien dyskomfort, kiedy jeden z moich sąsiadów flagę na domu wywiesza. Postanowiłem więc zastanowić się nad swoim w tej sprawie postępowaniem. Zracjonalizować je ;)

Czuję się Polakiem i jestem obywatelem Rzeczpospolitej Polski. "Czuję się" - bo nie wiem, czy jestem. Pochodzę z rodziny chłopo-robotniczej ;) i moje próby odtworzenia genealogii spełzły na niczym. Dokumentów brak, seniorzy rodu pomarli. "Jestem" - bo płacę podatki.

Nie mam kompleksów narodowych, przeciwnie - uważam, że jesteśmy interesującym i zdolnym narodem, który jeszcze pokaże, na co go stać! Co prawda przeurocza Pani Profesor Lidia Brydak (słuchajcie jej i czytajcie ją, kiedy tylko możecie!) twierdzi, że jesteśmy narodem malkontentów. Jeśli ma rację - nie ma dla nas nadziei.. Może więc w tym jednym względzie się myli?

Ale flaga nie jest symbolem narodu, lecz państwa. A z Rzeczpospolitej nie jestem tu i teraz dumny. Jest to państwo zorganizowane źle, którego struktury PRZESZKADZAJĄ ludziom normalnie żyć i realizować swoje życiowe cele. W dodatku okrada ich z ciężko lub lekko zarobionych pieniędzy.

Nie wymyśliłem więc nic nowego.. Wywieszenie flagi w święto państwowe jest oznaką dumy z tego państwa, a ja dumny nie jestem.

Jednak, pomimo tego, co powyżej napisałem - gdybym mieszkał w Barcelonie, albo na wyspie Reunion, albo nawet w Goerlitz - wywieszałbym flagę! Bo chciałbym akcentować wtedy fakt mojego polskiego obywatelstwa. Podobnie, kiedy jadę samochodem przez inne państwo, przestrzegam dokładnie przepisów ruchu drogowego. O wiele dokładniej, niż w Polsce, bo wiem, że pracuję w ten sposób na ogólną opinię o Polakach, a przez to o Rzeczpospolitej. Jeśli obywatele innych państw będą mieli o Polakach i o Polsce dobre zdanie - wynikną z tego same pożytki :)

Komentarzy: 2
Dlaczego warto uczyć się fizyki?

Pierwotnie ten wpis wyglądał inaczej. Postanowiłem dopisać niniejszy wstęp pod wpływem dwóch komentarzy "zewnętrznych", czyli spoza naszego grona. Szczególnie jeden z nich potwierdza, że rację ma Pismo, gdy mówi: "kto mieczem wojuje, od miecza ginie" ;) Ze względu na rzetelność - poniżej pozostawiam pełną treść wpisu, pomimo zastrzeżeń, jakie budzi. Wpis o tragicznym losie pilarza jest sarkastyczny, co wprawdzie odpowiada mojej intencji i ocenie postępowania denata, lecz oczywiście rozumiem, że nie musi ta forma odpowiadać każdemu.
Kiedy ktoś na co dzień zajmuje się zawodowo sprawami ważkimi, może czasem utracić poczucie proporcji. Być może jest tak w moim przypadku?

***

Wczoraj oglądałem sobie delikwenta (świeć Panie nad jego duszą..), potencjalnego kandydata do nagrody im. Darwina.

Zginął przez nieznajomość praw fizyki i to nie jakichś szczególnie wyszukanych, lecz takich najprostszych: prawo grawitacji oraz zasada zachowania energii. A powinien je znać, ze względu na swój zawód - był bowiem pilarzem.

Oto nasz bohater wybrał się do lasu z piłą, by usunąć leżące w poprzek duktu drzewo. Drzewo było stare, duże i rozłożyste. Wiatr złamał je, a ono oparło się o ziemię jednym ze swych konarów.

Pan pilarz zaczął piłować ów konar i nim skończył - potężna energia uwięziona w naprężonym, wilgotnym drewnie uwolniła się w sposób nader dla pana przykry - palnął go konar w głowę dokładnie, że tak powiem, en face. Siła uderzenia była tak duża, że - prócz zgruchotania twarzy - rozerwała nawet trzon jednego z kręgów szyjnych.

Nie miał chłop szans w starciu z... no, z czym właściwie?.. Z drzewem? Z własną głupotą?

I jak tu zakwalifikować takie zdarzenie? Wypadek przy pracy? Niby tak, ale jest to trochę niesprawiedliwe wobec tych, którzy przestrzegają zasad wszelkich i mimo to zdarzy im się coś przykrego, prawda?

 

Komentarzy: 8
Zapalikowany!

Czy ktoś wie, co to jest palikowanie? Na pewno!

Bo ja w dzieciństwie spędziłem mnóstwo czasu, pasąc krowy. Najpierw wyprowadzałem je na pastwisko. Drogę znały dobrze, wystarczyło pilnować, by szły poboczem. Kiedy było sucho, podnosiły tuman kurzu. Ciągnęły za sobą łańcuchy, a na ich końcach - paliki. Pamiętam, że lubiłem przyglądać się owym palikom, sunącym w piachu lub błocie, żłobiącym swe ślady, wyprzedzającym się nawzajem, kiedy ich właścicielki zmieniały miejsca w naszym małym peletonie.
Palikowałem potem owe mućki i czytałem książki. Czytałem, czytałem, czytałem... A kiedy krowy wyżerały swe koliste przydziały - przepalikowywałem je na nowe miejsca i tak do wieczora, z przerwą na obiad. Wracaliśmy dostojnie, z miarowo kołyszącymi się, pełnymi wymionami.. Piękne to wspomnienia!

Właśnie w nocy przywiozłem od buskich wód mą Owieczkę. Jakby wypiękniała... Zresztą - dlaczego "jakby"?? Wypiękniała!
Po dwóch tygodniach swawoli dałem się zatem znowu zapalikować. Mam znowu swoje kółko do wyżarcia :) Jak się będę dobrze sprawować, to mnie też przepalikuje ;)

No i jak miło znowu wtulić się w jej futerko... Dobrze, że nie włóczyła się gdzieś po nieużytkach! ;)))

 

Komentarzy: 3
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |

NAJNOWSZE WPISY

O MNIE

baranek67

Zdradzę Wam mój przepis na szóstkę :) Rzucamy kostką i patrzymy. Jeśli nie wypadła szóstka - delikatnie ujmujemy kostkę i ustawiamy w pożądanej pozycji. Et voila! - oto mamy szóstkę! ;)))

Mój profil w iWoman.pl

KATEGORIE

ARCHIWUM