iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Dzwonki i ludzie

Od kiedy w pracy mojej żony nastała Nowa Dyrekcja (dalej ND) - wszystko zaczęło się psuć. Tak naprawdę - zaczęło się walić w gruzy. ND jest kobietą 50 i kilka wiosen liczącą, a rozrabia jak rozgrzana kotka na zimnym dachu... Ubiera się tak, jakby całym sobą wołała: Chłopa mi się chceeee!!! I nawet troszkę jej się udało, bo zainteresował się nią konserwator, a w zimie także palacz co - Józef (chyba..) Ale chleba z tej mąki nie będzie.

Zatem, jak powiedziałem, miejsce pracy małżonki rozpada się i wszystkie one (z wyjątkiem konserwatora Józefa same tam bowiem kobietki...) lamentują wniebogłosy oraz klną szpetnie pod nosami i wąsami (bo średnia wieku taka bardziej już stateczna, pomimo metrykalnych wysiłków mej lubej..)

A ND, dzieki swym intrygom ma już plecy i jest nie do ruszenia..

A wystarczyło przed namaszczeniem ND posłuchać, w jaki sposób przemawia do niej jej telefon komórkowy.. Telefon ND (przypominam: 50+), pobudzony drganiami elektromagnetycznymi zawodzi: "To nie ja byłam Ewąąąą, to nie ja skradłam nieboooo..." lub woła "Esemeees, esemees, masz esemesaaa!"

Wystarczyło posłuchać...

Czy, oceniając kwalifikacje osoby, mającej zostać ND, bierze się to w ogóle pod uwagę?!

A jak to jest u Was? Bo do mnie, na ten przykład, ciągle wydzwania Kazik i pyta: "Co u ciebie nowego? Tyle lat cię nie widziałem.."
 

Komentarzy: 5
Aga Zaryan kontra Ciemna Masa

Jutro rocznica Powstania Warszawskiego. Należę do tych osób, które uważają, że więcej przyniosło ono szkody niż pożytku, ale nie zamierzam mędrkować. Jutro skłonię głowę przed bohaterstwem tamtych ludzi. Nie będę dowcipkował i figlował. Będę rozmawiał z synem, obejrzę "Kanał", poczytam o tamtych dniach i wraz z bliskimi posłucham  Lao Che i Agi Zaryan - ich muzycznych zamyśleń nad Powstaniem.

Aga Zaryan. Zapewne znacie "Kalinowym mostem chodziłam", ale jeśli nie - to posłuchajcie.

Mam tylko małą prośbę: gdzieś tak około 4 minuty i 35 sekundy utworu zamknijcie oczy i nie otwierajcie ich do ostatnich taktów, a nawet jeszcze trochę dłużej. Jeśli ktoś będzie patrzeć do końca - trudno, sam sobie winien będzie..

A zatem - słuchajcie:

www.youtube.com/watch

Komentarzy: 4
Fryzjerka

Do fryzjera najczęściej zachodzę w Bolesławcu. Mieszkam wprawdzie dość daleko od tego miasta, ale bywam w nim wystarczająco często, by moja czupryna mogła być ogarnięta tuż przed osiagnięciem stadium, nazywanym przez bliskie mi osoby (nieco złośliwie..) "nju romentic".

Jest to przybytek typowo męski. Umiarkowanie niechlujny, wypełniony twardą muzyką i dymem papierosowym. Wpadają tu prawdziwi faceci, którzy golą swe głowy krótko i szybko. Mechanicy z pobliskich warsztatów samochodowych, o woni smaru i spalin. No i czasem też ja.

Ale dzisiaj nie pojechałem do Bolesławca i wybrałem się do fryzjera w moim mieście. Do fryzjerki.

Upał sprawił, że byłem nieco senny. Usiadłem w fotelu i przymknąłem oczy. Lubiłem zawsze te kilkanaście minut, kiedy mogłem zrelaksować się w błogim półśnie.

Fryzjerka była piękna. Twarz jej przypominała twarz Lindy Evangelisty, ale nie uroda rysów stanowiła o jej uroku. Poruszała się w sposób, który sprawiał, że czułem się bez reszty otoczony jej obecnością. Zapach perfum z domieszką tytoniu był miły, bardzo miły. Pewnie z powodu tej domieszki głos miała lekko chropawy i niski. Kiedy przechodziła z jednej strony na drugą owiewał mnie lekki podmuch powietrza, przesyconego jej wonią. Nawet ruchy jej drobnych rąk przed moją twarzą, szybkie, chłodziły delikatnie czoło. To powietrze także pachniało.

Na jej lewym udzie opierała się sakwa pełna nożyczek i innych akcesoriów. Zawieszona była na ukośnym pasie, który geometrią swoją sprawiał, że wzrok mimo woli wędrował od talii przez biodra, aż do dolnego brzegu sakwy, położonego nieznacznie poniżej linii spódniczki. Tutaj już był koniec tej miłej wędrówki, bo musiałbym zanadto pochylić głowę.

Fryzjerka skończyła swą pracę i wymieniła kwotę do zapłaty. Wyjąłem banknot o barwie jej oczu, a ona z uśmiechem pełnym zakłopotania powiedziała, że nie ma drobnych, by wydać...

- Och, oczywiście - reszty nie trzeba! - odpowiedziałem radośnie! Byłem bardzo zadowolony :)))  

Komentarzy: 4
Kariera? Nie, dziękuję.. :)

Witajcie, Panie i Panny Poranne oraz Wy, Przedstawiciele Płci Gorszej, Choć Niezgorszej!

Obudziło mnie gruchanie gołębi i rześkie powietrze. Za oknem wstał już dzień tak piękny, jak tylko można sobie wyobrazić :) Noc minęła spokojnie, w zasięgu moich zmysłów nie wydarzyło się nic złego, co z przyjemnością odnotuję w porannym raporcie.

Kiedy zażywałem rozkosznego tuszu (mógłbym tak stać godzinami) myślałem z lubością: jak to dobrze, że nie mam ochoty na żadną karierę... Myślałem tak nie po raz pierwszy, ale nieodmiennie uświadamianie sobie tego sprawia mi dużą przyjemność.

Lubię swój zawód, a właściwie dwa. Pierwszy jest czcigodnym "powołaniem" (hihi - mądrale Niemcy załatwili to jednym słowem: Beruf...), ale dla mnie głównie zajęciem przemiłym (dzieciaki!) oraz zaspokajającym mą męską próżność (mamy starają się tak pięknie wyglądać...). Drugi zaś przynosi mi satysfakcję "badawczą" (niemal taką, jak "tubkove inwestygacje"). Lubię wykonywać go dobrze i uczyć się ciągle czegoś nowego. Lubię patrzeć, jak dzieci, które rodziły się przy mnie, idą w świat (a najstarsze z nich mają już lat kilkanaście).

Nie mam ochoty na doktorat. Pewnie zresztą nie miałbym wiele do powiedzenia, ale już dawno wyleczyłem się z postrzegania doktorantów jako ludzi, popychających naukę do przodu. Tym niemniej - nie mam ochoty. Nie mam ochoty być ordynatorem. Ani dyrektorem. Ani prezesem. Ani menedżerem. Ani kierownikiem Sanepidu. Ani nikim podobnym.

A na co mam ochotę? Teraz - na kawę i czekoladę :))))

Komentarzy: 5
Przypadki Czesława

Hebe, swoim wpisem "Przeczytane w Fakcie - Bombarduje nas kamieniołom" nasunęła mi pomysł (dziękuję!) na taką oto rymowankę:

Miny Botwiny, czyli żywot Czesława Botwiny - kanoniera.

Noc ciemna była, szkwały wiały!
I piorun za piorunem trzaskał,
Gdy na świat przyszedł Czesław mały..
Malutki Czesio... Jak z obrazka...

Czesio miał dziesięć punktów Apgar
Miał także parę ślicznych uszek,
A Tatuś Czesia pilnie zadbał,
By Czesio milion miał pieluszek..

Przydały bardzo się pieluszki!
Przydały bardzo, z tej przyczyny,
Że Czesio wprawdzie mało siusiał,
Za to uwielbiał sadzić miny...

Mijają lata, zimy, wiosny...
Czesio jak młody konik broi!
Jak ptaszek lekki i radosny!
I ciągle miny śmieszne stroi...

Kto je zobaczy -  z śmiechu pęka!
Minęło kilka lat i oto
Czesia rodzina popękała...
I Czesio został się sierotą...

Wziął zatem kostur i tobołek,
I kilka lasek dynamitu
I poszedł w świat, jak ten Koziołek,
Poszukać w świecie dobrobytu...

Wędrował przez pustkowia szczere..
Przez niezmierzone szedł krainy..
I marzył, by być kanonierem!
By z dynamitu stawiać miny!

I oto patrzcie, drodzy moi!
W kamieniołomie Czesław strzela!
I już nikogo się nie boi!
I okolicę rozwesela!

Lecą kamyczki, lecą wkoło!
Lecą paproszki i patyczki!
A Czesio śmieje się wesoło!
Bo Czesio w uszach ma zatyczki :)))

Z bajeczki morał ten wynika,
Że kto się rodzić chce Botwinką,
Imienia Czesław niech unika..
Niech raczej będzie już dziewczynką...

Komentarzy: 2
Przyśnił mi się Prezydent Stasiak...

Dzisiaj rano, w TOK FM, Igor Janke rozmawiał z panem Władysławem Stasiakiem, nowym szefem Kancelarii Prezydenta.

Lubię pana Stasiaka i poważam, serio. Jest "propaństwowcem" - jak sam mówi. Przypomina, że polityka to roztropna troska o dobro wspólne. Nie słyszałem ani jednej złośliwej lub głupkowatej jego wypowiedzi.

A więc... może... może Prezydent Kaczyński odstąpiłby swój urząd panu Stasiakowi? Tak zwyczajnie - masz tu, Władysławie, mój stolec prezydencki i siadaj, a rządź!

Byłyby z tego wielkie pożytki! Polityka nabrałaby powagi. Jarosław Kaczyński zająłby się sobą. Lech Kaczyński - prawem pracy. Donaldu Tusku też byłoby raźniej, bo wyobrażam sobie, jak deprymuje go ten wieloznaczny uśmiech Prezydenta... Zadowoleni byliby zwolennicy PiS (bo pan Stasiak to wszak krew z krwi PiS) i zwolennicy PO (przynajmniej ja i jeden z moich szwagrów).

Troszkę też wykopyrtnęlibyśmy Ojca Tadeusza, prawda?? Hihihi...

Komentarzy: 8
Dziennikarze są leniwi...

Dziennikarze są leniwi i idą na łatwiznę. Niusy są przez to mało błyskotliwe, przemawiają do nas oczywistą oczywistością, jeśli można użyć w tak podłym tekście słów Tak Wielkiego Polaka. Oto przykłady:

"Skiba nie został wpuszczony do USA" To przecież oczywiste - w kraju, w którym gruba baba ma problemy z byciem ministrem zdrowia, grubas Skiba byłby obelgą, rzuconą w szczupłą twarz Obamy! A poza tym - kto niby śpiewał; "Makumba, Makumba, Makumba ska!" Hę?

"Pijana matka zgubiła dziecko" Też coś  - a co w tym dziwnego? Dziwne byłoby, gdyby trzeźwa matka zgubiła dziecko. To byłby nius! No, chyba, że trzeźwą matkę znaleźć dziś tak trudno, jak trzeźwego kierowcę..

"Porwali mnie kosmici - twierdzi pewien rolnik, który nie pamięta, w jaki sposób, w ciągu kilku godzin, pokonał swoim traktorem sporą odległość" Rolnik ten wie i się nie dziwi, a pan redaktor dziwi się i zaraz leci z tym do radia.

"Prezydent Kaczyński popiera parytet dla kobiet, ale na 1/3. 30% miejsc na listach dla kobiet" Otóż to! To bardzo sprytny i mądry zabieg, oparty na mądrości ludu, która mówi: dasz kobiecie palec, zaraz będzie chciała całą rękę! W ten sposób wkrótce kobiety będą miały 100% miejsc na listach! Pan Prezydent to rozumie, a pan dziennikarz - nie.

Oj, poprawcie się, redaktory...

Komentarzy: 7
Łał, Marietko :)))

Wpis Marietki (Idą sobie 4 łały..), a także Jej komentarz do mojego wpisu (Rozpad Czechosłowacji, czyli..), nasunęły mi pomysł (dziękuję!) na taką oto rymowankę:

Zobaczyłem raz dziewczynę
Cudną! - mówię Wam..
Zakochałem się od razu,
Jak w zwyczaju mam ;)

Uśmiech więc posłałem czuły
Prosto pod jej rzęsy,
By uświadomiła sobie,
Jaki jestem męski...

I jej oczy też mówiły
Jedno wielkie ŁAŁ...
Więc oparłem się o słupek,
Co tuż obok stał.

A gdy nasza miłość trwała
Już godziny dwie,
Zaprosiłem ją na kawę...
Odważyłem się! :)))

Zapytałem: Jaka kawa..?
Ona lekko drżała..
Odszepnęła mi: Rozpustna...
Zemdlałem bez mała!!

Jakże ona ratowała!
Jakże mnie cuciła!!
I poznałem wreszcie po tym,
Że to Czeszka była! :DDD

 

 

Komentarzy: 6
Rozpad Czechosłowacji, czyli o badaniach na tubkami..

Czy zastanawiali się Państwo kiedyś, tak na poważnie, dlaczego rozpadła się Czechosłowacja, to łagodne państwo, w którym wszyscy mówili podobnie, jak Żwirek i Muchomorek? Jeśli tak, zapewne brali Państwo pod uwagę przyczyny polityczne: różnice interesów Pragi i Bratysławy, ambicje polityków.. Może też różnice zdań Czechów i Słowaków w ocenie urody Czeszek i Słowaczek, a co za tym idzie - predyspozycji do obsadzania tytułowych ról w filmach bezkostiumowych? Może też obfitość i czas utrzymywania się piany na lokalnych piwach?
O prawdziwą przyczynę zapytaliśmy wczoraj, w Państwa imieniu, profesora Bedrzicha Smetanę-Skisleho z Uniwersytetu w Jiczinie, który jest znanym badaczem Tubek Po Pastach Do Zębów. Nowa ta gałąź nauki rozwija się w ostatnich latach bardzo dynamicznie, otwierając naukowcom nowe, nieznane dotąd horyzonty.
Zapytaliśmy Pana Profesora łamaną czeszczyzną (zapis z dyktafonu):
- Pane Profesore, jak to sie stalo, że Czeskoslovensko rozpadlo sie? Czy tubkowe inwestygacje pozwolili nam poznac niekoli nowego w tej to sprawie?
Profesor odpowiedział łamaną polszczyzną:
- Ano, Pane Redaktore, tubkowe inwestygacje daly ten to nowy pohlad: na każdom tubkie stoi napisane, jako to paste poużiwać. I tu mysme znaszli dziwnuju historiu. Tam to byli zalecenia, jako to pastu używać i tu był szkops...
- ??? Klops..?
- Ano, tak! I, Pane Redaktore: po czesku POLECAĆ znaczy DOPORUCZAĆ, a po slovensku - ODPORUCZAĆ. Albo odwrotnie, ja tez zgubil sie uż dawno...
- Ale, Pane Profesore, jakie to mialo metastazy w czeskoslovensku polityku?
- Ano, naszi parlamentarze nie mohli uż dalej wytrzi.. wytrzimy... ytrzimywu...
- Wytrzymać..
- Ano, dekuju wam, wytrzymać te to problemy, które na co dnia przinosily ceska, a slovenska mova. To uż byl konec.
- I parlamentarze nie jarzili uż...
- Ano...
- Dekuji Wam, Pane Profesorze!
- ...Pane Redaktore... A co robite wieczerem...?
- Eeee, prosim...???
- Mam wolne, a moja mamiczka wyjechala...
- Pane Profesore....?!?!?!

(...łoskot upadających krzeseł, tupot uciekającego redaktora, trzask zatrzaskujących się drzwi, pada deszcz, pociągi odjeżdżają i nikną we mgle, gdzieś w oddali śmieją się dzieci...)

Dziękujemy Państwu za uwagę.

Komentarzy: 3
Big Ben, czyli Posdhawiam pielkszymuf s Polski!

Postanowiłem sobie dziś, że wpisy na temat świętej Wiary Katolickiej i Kościoła świętego - Matki Naszej, umieszczać będę na moim blogu w niedziele.
Wymyśliłem sobie dwa ku temu powody.
Powód pierwszy, osobisty: Pan Bóg, zajęty od poniedziałku do soboty sprawami biurowymi, logistyką, reklamacjami, odpisywaniem na ważne i niepoważne listy od wielkich tego świata, a więc Pan Bóg Zapracowany - ma On przecie też w niedzielę trochę wolnego czasu i może, dojrzawszy mnie, składającego słowa, pacnie, jak (zachowując wszelkie proporcje) Szawła i już nie będę miał kłopotu z "czy", ale co najwyżej - "jak".
Powód drugi, teoretyczny: ze wszystkich przypadłości, na które cierpieć może człowiek piszący, najgorszy jest słowotok ;)) Słowotok rozlewa się szeroko, a przecież niewiele osób ma tyle do powiedzenia, by rzeka jego słów nie zamieniła się wreszcie w nieświeże bagienko.. A pytania religijne, ze względu na swą istotność, zasługują na odpowiedzi wartkie i orzeźwiające, jak potok górski! Zatem słowotok zostawiam na dni powszednie ;D
Tak śmiało zamierzywszy wiem przecież, że będę pisać o rzeczach, na których się nie znam ("ja się na tym wprawdzie nie znam, ale chciałbym powiedzieć, że..") i moje wywody będą wyważaniem otwartych drzwi albo błądzeniem po dobrze już poznanych ślepych uliczkach. Ale cóż poradzić, kiedy ja tak to lubię! ;))) Przecież nie przestanę pić mięty tylko dlatego, że o jej smaku wiadomo już wszystko..
No i na pewno dowiem się czegoś pożytecznego z Waszych komentarzy :)))
Ufff...
Dzisiaj to, co myślę o Jego Świątobliwości Benedykcie XVI.
Nazywać go tutaj będę czasem na swój użytek Big Benem. Sprawdziłem pobieżnie w guglu: po wpisaniu Big Ben, przynajmniej w pierwszych wynikach, nie pojawiają się skojarzenia z Ojcem Świętym - tym niemniej przepraszam ewentualnych wcześniejszych "wynalazców" tego skojarzenia i mam nadzieję, że nie naruszam praw autorskich ;)
Big - bo niewątpliwie jest to papież wielki. Ben - bo skoro jest już nawet Jarkacz na Twitterze, toć przecie (prędzej, czy później) będzie i Ben!
Myślę zatem tak: Kardynał Ratzinger, przyjmując imię Benedykta, z pewnością dał wyraz potrzebie wyraźnego oddzielenia się od poprzedzających go Janów Pawłów. Intelektualista przede wszystkim, którego życie upłynęło wśród ksiąg, chciał ogarnąć i uporządkować doktrynę, rozchwianą nieco przez swojego pogodnego poprzednika, miłośnika wędrówek górskich i kajakowych. Tak już jest w Kościele, że jego duchowy rozwój przebiega sinusoidalnie - raz większa połowa ducha, a raz znowu - rozumu. Teraz mamy przewagę rozumu, niewątpliwie.
Czasem wygląda to pozornie dobrze. Na przykład encyklika Caritas in veritate, gdzie papież wskazuje na konieczność, by życie społeczne zanurzone było w nurcie tej miłości, którą nazywamy caritas. Ha, ale o co chodzi właściwie? Przypomina mi to postulat, by muzyka popularna zanurzona była w nurcie Bacha lub chociażby Mozarta. Jakie to realizowalne, prawda?
Ujmę to moje wrażenie tak: Jan Paweł II, przez swoje doświadczenie życiowe, czuł całym sobą dramat istnienia. Myślę, że gdyby dociekania teologiczne doprowadziły go o świcie do wniosku: Janie Pawle II, papieżu, wychodzi z obliczeń, że musisz Łódź Piotrową zawrócić o 180 stopni - Nasz Papież mruknąłby pod nosem: furda logika i rachunki! i dalej trzymałby się kursu, ufny w swe doświadczenie i sumienie.
A Benedykt? Rzekłby zapewne jawohl! i wydałby sprawnie stosowne rozkazy, a uzasadnienie tej zmiany byłoby tak cudownie mądre, że zaparłoby nam dechy w piersiach! A może się mylę? Jak sądzicie?    
 

Komentarzy: 1
1 | 2 | 3 | 4 |

NAJNOWSZE WPISY

O MNIE

baranek67

Zdradzę Wam mój przepis na szóstkę :) Rzucamy kostką i patrzymy. Jeśli nie wypadła szóstka - delikatnie ujmujemy kostkę i ustawiamy w pożądanej pozycji. Et voila! - oto mamy szóstkę! ;)))

Mój profil w iWoman.pl

KATEGORIE

ARCHIWUM